Wlasnie wrocilam z koncertu Shannon...aaahhhh... po prostu kocham ta muzyke! niesamowity zespol, klimat, pub oraz dzwieki. Jak najbardziej pozytywne wrazenia w trakcie i po.
Przy okazji polubilam bardziej Poznan, coraz wiecej o nim wiem. Wracajac przechodzilam obok studentow spiewajacych "to nie ja bylam Ewa" .. nie do opisania :D
Co wiecej, chcialabym dodac iz uwielbiam swoj stary plaszcz. Juz dawno mialam sie go pozbyc, ale jest w nim cos niezwykle klimatycznego. Zostaje!
Sunday, 21 January 2007
Wednesday, 10 January 2007
unbelievable!
napsialam referat na ostatnia chwile i oczywiscie drukarka padla, wiec ja naprawilam!!!! :D sama! szydelkiem! bro troche pomogl ze sterownikami i chodzi jak marzenie :]
jak dorosne chce zostac elektromechanikiem.
jak dorosne chce zostac elektromechanikiem.
Friday, 5 January 2007
I wonder...
Wracalam dzisiaj z kina (2,5 h... az mi pop-corn zmokl ;) ), usiadlam na przystanku i czekalam na tramwaj, kiedy po przeciwnej stronie ulicy usiadly dwie dziewczyny. Przez cale 8 min ktore tam spedzilam jedna z nich miala czkawke. Ciekawe czy dlugo ja jeszcz miala..? Moze jeszcze ma! A jesli bedzie tak miala do konca zycia? Slyszalam ze to mozliwe. Moze przeczka dzisiejsza noc, jutrzeszy dzien, miesiac, 40 lat, az przestanie wkoncu czuc ze ma czkawke, przejdzie miliony badan i zabiegow poniewaz bedzie to przeszkadzalo jej rodzinie i znajomym, zostanie wpisana w ksiege rekordow, zgarnie nagrode i bedzie bogata, ale samotna bo to denerwuje jak ktos czka i czka, i bedzie przygarniac bezpanskie psy i koty i udzielac sie charytatywnie, az przejdzie jej, zostanie zapomniana, i w wieku 90 lat, mimo uczucia ze czegos jej brakuje, zazna szczescia bo pozna dziarskiego, kichajacego pensjonariusza z hodowla golebi, i beda zyli (wzglednie) dlugo i szczesliwie...? No nic, i tak juz sie nie dowiem :)
Thursday, 4 January 2007
liftoff...
Czekolada na obiad i maraton telenowel... tak jest, wrocilam do Poznania.
Jakis czas temu, to bylo przed swietami, wybralam sie na spacer na stary rynek. Byla taka sliczna pogoda, mrozno ale slonecznie. Wspollokatorka powiedziala ze o 12.00 rozdaja choinki wiec pomyslalam 'czemu nie? nigdy nie mialam zywej'. Po drodze zrozumialam ze to nie bedzie takie proste, poniewaz choinki ktore niesli ludzie byly mojego wzrostu i chyba ciezko bylo by mi taka dzwigac przez pol miasta. Kiedy dotarlam na miejsce juz wiedzialam, ze nic z tego: kolejka po drzewka biegla autentycznie wkolo ratusza! :) Zrobilam kolejkowiczom kilka zdjec i poszlam zobaczyc gdzie sie koncza. Wtedy odkrylam, jak to sie nazywalo? miasteczko betlejemskie, gwiazdkowe czy jakies takie, tj na bruku stalo mnostwo choinek, szopka, stoiska z upominkami i ozdobami na choinke. I wtedy, w tamtym miejscu, poczulam Gwiazdke...
Kiedy wracalam padla mi bateria w mp3 wiec tak szlam i grzebalam w sprzecie, az to ni stad ni zowad wyrosl mi na drodze...gosciu.. z mikrofonem na dodatek! A ze doswiadczenia z mediami mam raczej przykre, nieco sie zmartwilam. Z radia byl. Zapytal czy moze mi zajac chwile i poprosil o kilka slow na temat moich swiat: kiedy ubieram choinke, czy spiewamy koledy ("yyyy..costam probujemy.." ) i ile dan przygotowujemy. Ogolnie, bylo to dosc przyjemne doswiadczenie. Caly dzien byl przyjemny i na swoj sposob wyjatkowy - udalo mi sie nie zaliczyc ani jednego faux pas (a ostatnio zdaza mi sie to nadzwyczaj czesto). Tak, to byl fantastyczny dzien! :]
Jakis czas temu, to bylo przed swietami, wybralam sie na spacer na stary rynek. Byla taka sliczna pogoda, mrozno ale slonecznie. Wspollokatorka powiedziala ze o 12.00 rozdaja choinki wiec pomyslalam 'czemu nie? nigdy nie mialam zywej'. Po drodze zrozumialam ze to nie bedzie takie proste, poniewaz choinki ktore niesli ludzie byly mojego wzrostu i chyba ciezko bylo by mi taka dzwigac przez pol miasta. Kiedy dotarlam na miejsce juz wiedzialam, ze nic z tego: kolejka po drzewka biegla autentycznie wkolo ratusza! :) Zrobilam kolejkowiczom kilka zdjec i poszlam zobaczyc gdzie sie koncza. Wtedy odkrylam, jak to sie nazywalo? miasteczko betlejemskie, gwiazdkowe czy jakies takie, tj na bruku stalo mnostwo choinek, szopka, stoiska z upominkami i ozdobami na choinke. I wtedy, w tamtym miejscu, poczulam Gwiazdke...
Kiedy wracalam padla mi bateria w mp3 wiec tak szlam i grzebalam w sprzecie, az to ni stad ni zowad wyrosl mi na drodze...gosciu.. z mikrofonem na dodatek! A ze doswiadczenia z mediami mam raczej przykre, nieco sie zmartwilam. Z radia byl. Zapytal czy moze mi zajac chwile i poprosil o kilka slow na temat moich swiat: kiedy ubieram choinke, czy spiewamy koledy ("yyyy..costam probujemy.." ) i ile dan przygotowujemy. Ogolnie, bylo to dosc przyjemne doswiadczenie. Caly dzien byl przyjemny i na swoj sposob wyjatkowy - udalo mi sie nie zaliczyc ani jednego faux pas (a ostatnio zdaza mi sie to nadzwyczaj czesto). Tak, to byl fantastyczny dzien! :]
Monday, 1 January 2007
new beginning..
Zaczynam jeszcze raz, od zera. Story.pl najprawdopodobniej permanentnie usmiercilo mojego bloga, a nawet jesli to tylko 'drobna' usterka to juz dluzej takiego stanu rzeczy nie zniose. Jeszcze pracuje na wykonczeniem, ale najwazniejsze juz za mna. Tak wiec, wspanialego nowego roku i... zapraszam na ciag dalszy :)
Subscribe to:
Posts (Atom)